Lodaer Img

Choroba przewlekła a psychika. Dlaczego życie z chorobą tak wyczerpuje psychicznie?

Choroba przewlekła wpływa także na psychikę, nie tylko na ciało.

Choroba przewlekła wpływa nie tylko na ciało, ale też na psychikę, często w sposób mniej widoczny, a znacznie bardziej wyczerpujący.

Kiedy myślimy o chorobie przewlekłej, najczęściej skupiamy się na objawach. Na wynikach badań, lekach, zaleceniach, kontrolach. Na tym, co "da się zmierzyć". Rzadziej mówi się o tym, co dzieje się po cichu, w psychice osoby, która z tą chorobą żyje na co dzień. A jeszcze rzadziej mówi się o tym, że to właśnie ten psychiczny koszt bywa najbardziej wyczerpujący.


Bo choroba przewlekła to nie jest jeden trudny moment. To
stan, który trwa.

Życie w trybie czuwania

Jednym z najbardziej obciążających aspektów choroby przewlekłej jest ciągła niepewność. Nawet wtedy, gdy „jest stabilnie”.

W gabinecie często słyszę zdania w rodzaju:
„Teoretycznie wszystko jest pod kontrolą, ale ja i tak cały czas jestem napięta.”
„Nie umiem się naprawdę rozluźnić, bo nie wiem, co będzie za miesiąc.”

To napięcie nie bierze się z braku radzenia sobie. Ono bierze się z faktu, że organizm i psychika funkcjonują w trybie ciągłej gotowości.

Choroba uczy czujności:

  • obserwowania ciała
  • analizowania sygnałów
  • sprawdzania, czy „to już coś poważnego, czy jeszcze nie”

A z czasem ta czujność przestaje się wyłączać.

Wsparcie psychologiczne w chorobie przewlekłej nie polega na leczeniu choroby ani na „nauczeniu się pozytywnego myślenia”.

„Przecież inni mają gorzej” 

Jednym z częstszych doświadczeń osób z chorobą przewlekłą jest unieważnianie własnego zmęczenia. „Nie wypada mi narzekać.” „Są osoby w gorszym stanie.” „Przecież jakoś funkcjonuję.”

Problem w tym, że psychika nie porównuje się do statystyk. Ona reaguje na ciągłe obciążenie, nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda „w miarę normalnie”.

Jedna z pacjentek powiedziała kiedyś: „Ja nie jestem w kryzysie. Ja po prostu już nie mam siły.”

Fizycznie funkcjonowała, pracowała, opiekowała się rodziną. Psychicznie była nieustannie zmęczona utrzymywaniem normalności. To bardzo częsty mechanizm, bo choroba nie zabiera wszystkiego naraz, tylko stopniowo zużywa zasoby.

zycie w trybie czuwania

Choroba jako tło całego życia

W chorobie przewlekłej nie ma wyraźnej granicy między „teraz jest źle” a „potem będzie dobrze”. Nawet lepsze okresy bywają podszyte myślą:  „Ciekawe, jak długo to potrwa.”

To sprawia, że choroba staje się tłem codziennych decyzji:

  • planowania pracy
  • relacji
  • wyjazdów
  • odpoczynku

Pacjent kiedyś powiedział: „Ja już nawet nie planuję nic z wyprzedzeniem. Bo nie wiem, czy wtedy będę w stanie.” To nie jest pesymizm. To jest adaptacja do niepewności, która z czasem bardzo obciąża psychicznie.

Bo choroba przewlekła to nie jest jeden trudny moment. To stan, który trwa.

A dlaczego wsparcie psychologiczne w chorobie przewlekłej bywa pomocne?

Wsparcie psychologiczne w chorobie przewlekłej nie polega na leczeniu choroby ani na „nauczeniu się pozytywnego myślenia”.

Polega na:

  • nazwaniu zmęczenia, które było długo ignorowane
  • uporządkowaniu emocji, które nie miały gdzie się pojawić
  • znalezieniu sposobu, by żyć z chorobą, a nie tylko „obok niej”
  • odzyskaniu prawa do słabości, bez poczucia winy

To nie jest znak, że ktoś sobie nie radzi. To często znak, że radził sobie zbyt długo sam.